Tu jesteś: START » e-marketing » Jak w 30 sekund pozbyć się klienta?

Jak w 30 sekund pozbyć się klienta?

Autor: Mariusz Orczykowski | 09-07-2012 | W kategorii: e-marketing, polecane, usability
(1)

Animacja wstrętna – „intro”

Na początek przywitaj klienta prologiem, animacją wstępną, introdukcją czy jak to tam nazwiesz. Najlepiej jeśli animacja nie ma możliwości pominięcia. Niech szanowny klient obejrzy ją koniecznie od początku do końca. Wydałeś trochę pieniędzy na ten „bajer”? Niech klient teraz znajdzie czas by to docenić. W końcu zanim opuści Twoją stronę niech się dowie, że nie żałujesz „grosza” na „lans”!

Atakujące okna i banery

Mimo, że spora część nie dotrwała do końca animacji i ku Twej uciesze przeszła do konkurencyjnych stron, to jest spora grupka „cierpliwych” klientów, która mimo wszystko przejawia zainteresowanie usługami czy produktami Twojej firmy. Ba! Nawet może doceniła piękno i przekaz animacji!

Zaatakuj ich informacją z wyskakującego w przeglądarce okna: „Milenijna PROMOCJA”, albo „Witaj kliencie. Jesteś 3487 osobą, która odwiedziła naszą stronę, a 13 osobą, która odwiedziła naszą stronę dziś. Gdybyśmy mogli, to byśmy przywitali Cię chlebem i solą. Niestety nie możemy tego uczynić, ale wiedz że zrobilibyśmy to gdybyśmy tylko mogli ”.

Gdy klientowi uda się zamknąć okienko, do ataku niech przystąpią banery reklamowe – najlepiej na całą stronę!

 Dezorientujące animacje

Jeśli mimo wszystko klient odnajdzie upragniony krzyżyk i uda mu się skutecznie usunąć reklamę przykrywającą treści, po które tu przyszedł, pozostaje Ci strategia dezorientacji.

Jedną z najskuteczniejszych metod są wszechobecne animacje odwracające uwagę Klientów od treści strony. Niech tańczą, wybuchają kolorami. Najważniejsze żeby ruszały się i odwracały uwagę od treści. Bo nie chciałbyś przecież, żeby klient dowiedział się, że masz naprawdę atrakcyjną cenowo i jakościowo ofertę. To przecież nie uczciwe w stosunku do konkurencji, która mogłaby z tego tytułu ponieść straty, a przede wszystkim stracić klientów.

Zabójcza gra wstępna

Klient w końcu mimo wielu rozpraszających bodźców rozpoczyna lekturę. Zanudź go. Zanudź go na śmierć. Poinformuj go o tym, że firma jest jak „stary piernik” – działa od 2 tysięcy lat, że  jest najlepszą firmą prawdopodobnie na świecie z ogromnymi tradycjami wypiekowymi i że jej ekipa, drużyna, team rozweseli go, rozbawi.

Staraj się pisać ogólnikami. Dużo pisz o sobie i swojej firmie.  Pochwal się od razu nagrodami, certyfikatami. Niech klient dobrze Cię pozna. Może z tego nawet jakaś randka wyjdzie :).

Zaufanie na słowo

Dobrym sposobem na pozbycie się klienta jest pozbawienie  go złudzeń, że jesteś uczciwym i godnym zaufania przedsiębiorcą. W tym celu na głównej stronie zapewnij go, że jesteś uczciwy, że masz najlepszą ofertę w sieci, że jesteś najlepszy w swoim fachu i że można Ci na 200%, ba, nawet na 300% wierzyć. Najlepiej jeśli napiszesz to WOŁAMI i zaakcentujesz 10 wykrzyknikami, by tego nie przegapił. W końcu ta informacja musi przebić się przez wszechobecne animacje.

Ukryj gdzieś przycisk „Kontakt”,  żeby odwiedzający nie dotarł do informacji jak do Ciebie trafić. Jeżeli już trafi na tę stronę, to nakarm go nazwą firmy i adresem e-mail. Nie dawaj numeru kontaktowego, bo jeszcze w godzinach pracy będzie Cię męczył, żebyś przedstawił mu ofertę. I tak bez tego masz mnóstwo roboty… Najlepiej zamiast danych kontaktowych zostaw tylko formularz kontaktowy. W wolnej chwili przejrzysz wiadomości. W końcu bądź, co bądź, obcej osobie możesz opowiedzieć historię swojego życia, ale to nie znaczy, że podasz jej od razu adres swojego zamieszkania.

Przeprosiny wystarczą

Nie masz ochoty ( lub czasu) męczyć się nad tworzeniem treści do nowych podstron?  Nic prostszego – zamiast rozbudowanych bloków tekstowych wstawiasz zdanie: „Przepraszamy , strona w budowie”. Co najmniej pół serwisu w takich podstronach i odechce się klientowi szperania po serwisie.

Pozostawienie klienta w lesie

Kilkanaście procent „twardzieli” nadal buszuje po Twojej stronie. Nie wolno Ci informować co teraz przegląda klient i gdzie w hierarchii strony się znajduje. Skoro jest taki sprytny, żeby tu trafić, to niech wykaże się i spróbuje znaleźć te informacje jeszcze raz. Nie podawaj tytułów strony, nie wyróżniaj tych stron w menu nawigacyjnym.  W końcu od czego klient ma „szósty zmysł”.

Treści na stronę pisz ogólnikami i w żaden sposób nie wyróżniaj ważnych dla klienta słów, fraz czy zdań, bo jeszcze szybko znajdzie to czego szukał. Przedstawiaj cechy, ale unikaj pisania o korzyściach dla klienta. Dodatkowo możesz uprzykrzyć mu życie zbitym tekstem w jeden blok, bez akapitów i pisany małą czcionką szeryfową (z ozdobami).

Używaj KAPITALIKÓW. NAJLEPIEJ JEŚLI CAŁY TEKST NA STRONIE BĘDZIE PISANY Z DUŻEJ LITERY. To po kilku wersach skutecznie zniechęci „twardzieli” do dalszego czytania. Nie po to Ty się pociłeś  skrobiąc żmudnie kilkadziesiąt stron tekstu, żeby byle On teraz łatwo i przyjemnie to czytał. Trudno się pisze i trudno się czyta – to Twoja dewiza, która pomoże Ci osiągnąć cel – wykopanie klienta do konkurencji.

Jeżeli już jakieś słowo musisz wyróżnić to wykorzystaj podkreślenie. Już się możesz tarzać ze śmiechu po podłodze, że udało Ci się z klienta zrobić głupka. Wierz mi, że będzie klikał taki podkreślony wyraz myśląc, że to jest odsyłacz. Po kilku takich numerach odechce mu się klikania na Twojej stronie. Niech sobie poklika u konkurentów.

W końcu nie dla klienta stworzyłeś stronę tylko dla siebie i zaspokojenia swojej próżności!

 

Stosując się do powyższych zaleceń  skutecznie pozbędziesz się 99% klientów, którzy nie wytrzymają na twojej stronie dłużej niż 30 sekund. Jednak nie licz na to, że pozbędziesz się w ten sposób wszystkich. Zawsze się znajdzie jakiś „rodzynek”, którego kijem nie wygonisz i niczym nie zrazisz.

Jeśli chcesz mieć 100% pewności, że poprzez twoją stronę internetową nie będzie Ciebie nękał żaden klient, to na (jedynej) stornie głównej od razu podaj link do swojej konkurencji :) . Ty zaoszczędzisz w ten sposób czas i pieniądze, a i klient z tego będzie miał same korzyści.

Zapraszam do dyskusji.

Tagi: .

KOMENTARZE (1)

  • bartek pisze:
  • 19-Lipiec-2012 o 23:24
  • Pierwszy artykuł, który określa usability w tak prosty sposób.
    Jednak chętniej nam się czyta o rzeczach negatywnych, niż napisanie ‚poradnika: jak zrobić funkcjonalną stronę’.

    Przy okazji z życia wzięte.
    -Chciałbym stronę, w której będzie dużo efektów, jakieś fajne animacje
    - A wzorzec wg Pana najlepszej strony
    - Google.

  • DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

  • NEWSLETTER

    Aby zapisać się do newslettera, wpisz swój adres email poniżej. Otrzymasz email z informacją, jak potwierdzić subskrypcję.

  • ARCHIWUM

  • KATEGORIE

  • By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

    The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

    Close